Karaiby - podróże po Antylach Holenderskich - cz 1.

Karaiby - podróże po Antylach Holenderskich - cz 1.

Witajcie,

zostałem poproszony, żeby podzielić się swoimi podróżami. Z zawodu jestem architektem, natomiast z zamiłowania obserwatorem. Lubię patrzeć podpatrywać to co dzieje się wokół nas. Czasami tego nie dostrzegamy, bo pędzimy za szybko do przodu. Uważam, że życie codzienne jest pełne smaczków, które warto opisać, sfotografować, zapamiętać. Zacznę od moich podróży po Karaibach – konkretnie Antyle Holenderskie, spędziłem tam trochę czasu pracując, organizując budowę i nadzorując swój projekt. Spisałem masę wspomnień i nimi na początek będę się z Wami dzielił.

No to zaczynam…

12 stycznia 2007 r.

Moi Drodzy!

Więc jestem, stawiłem się i już, gorąco, wolna amerykanka i jeszcze raz gorąco. Czekam na końcowe mieszkanie, teraz mieszkam w pokoju hotelowym. Wysyłam kilka zdjęć z mojego hotelu i drogi do pracy.

Pozdrowienia,

Łukasz Górzyński

fot. Moja droga do pracy – Antyle Holenderskie

14 stycznia 2007 r.
Na GG – opis „tęsknię”.

(dla tych co mogą nie znać już GG – to Gadu Gadu, obecnie raczej zastąpione Messangerem)

Witam!

Moi drodzy, nareszcie weekend chwila wolnego i mogę w końcu wszystko opisać, co do tej pory zaobserwowałem i robiłem. Jeszcze ciągle nie mam końcowego mieszkania i na stałe podłączonego Internetu, korzystam z gościnności jednego Francuza, który będzie dostawcą materiałów na budowę. Bardzo sympatyczny starszy Pan mieszkający tu od 18 lat.

A więc tak …. Przyleciałem we wtorek o godzinie 15.30 , kradnąc 5 godzin z różnicy czasu. W Polsce była juz wtedy 20.30 , od razu zakupy w supermarkecie po stronie holenderskiej i do hotelu. Mam mały pokoik około 20 m2 z małą kuchnia i łazienką, do tego mały taras i basen tuż pod nosem. Mieszkam w Oyster Pond po stronie francuskiej. Ładna zatoka z pięknym widokiem.

fot. Widok z mojego pokoju hotelowego

Dnia następnego (środa) o godzinie 9 już było spotkanie z przyszłymi wykonawcami. Później wyjazd do Pilisburga, żeby poznać miejscowych inwestorów i ludzi z handlu nieruchomościami i bieganie po urzędach i bankach, żeby założyć sobie konto i Internet. Ciekawa sprawa z bankami, byliśmy w trzech i w każdym żądają listu referencyjnego z mojego polskiego banku, bez tego nie mogę założyć konta, bo uważają ze mogą to być pieniądze z handlu narkotykami…cała. Ameryka Łacińska… więc konta jeszcze nie mam….

fot. Dzika plaża obok mojego hotelu

Czwartek – spotkania, rozmowy o projekcie i zderzenie polskiej myśli inżynierskiej z ich rozumieniem budowy…Otóż nie używają żadnych izolacji, tylko dają beton wodoodporny, głębokość fundamentowania się nie liczy!!! Po co tak głęboko kopać!!!!(sic!), więc będę musiał zweryfikować swoją wiedzę…….. Generalnie standard jest mizerny. Wszystko jakby niedokończone. Porządek tylko w obrębie własnego ogródka, a potem to już po arabsku…….. czyli wysypisko śmieci….

Cała strona holenderska, w której będę budował jest czarna… zdecydowana większość to murzyni. Wszędzie, w bankach, urzędach, sklepach, policja, straż wszytko…..Jedynie jakieś znaczące pozycje mają biali Holendrzy….Ludzie bardzo sympatyczni, pomocni, spokojni, wyluzowani….Zatrzymują się na drodze samochodem, żeby pogadać sobie z ludźmi w samochodzie z naprzeciwka, robi się korek, nikt nie trąbi…luzik. Samochody poobijane, bez świateł, nie używają kierunkowskazów, wielkie dziury na drogach. Dzikie stada, nie wiadomo czyich, kóz, też trzeba uważać…I trzeba uważać na czarnoskórych chodzących w nocy poboczem!!!!!! NAPRAWDĘ ICH NIE WIDAĆ!!!!!!

Po stronie holenderskiej amerykańskie kontakty i wtyczki… po stronie francuskiej klasyczne nasze…., ale ciekawe jest to, że nie można kupić adapterów do europejskich wtyczek w części holenderskiej i w części francuskiej adapterów do części holenderskiej…….. jest niewidzialna granica. Część holenderska właśnie przeżywa boom budowlany, działki wykupywane są na pniu…i jedna wielka budowa…Po części francuskiej cisza, nikt nic nie buduje, bo są bardzo wysokie podatki.

W części francuskiej przeważają biali w wieku mocno zaawansowanym.

Pracują wszędzie, bo czarnym się nie chce…., więc obsługa jest biała….Czarni, z tego co się dowiedziałem, żyją z dzieci….., bo za jedno dziecko dostają 800 € miesięcznie od rządu…a maja ich po kilkoro….,więc do pracy im się nie spieszy… (broń Boże nie jestem żadnym rasistą!!!!!- tak jest naprawdę).
Dla zainteresowanych plaże nudystów są!!!!!!! Murzynki są bardzo ładne, mają natomiast jeden minus…..ich biodra są szersze niż moje plecy….i do tego szczupłe nogi…….wygląda to zabawnie.

W sobotę miałem w końcu wolny dzień, więc pozwiedzałem stolicę holenderska, z której są załączone zdjęcia.

W tygodniu przypływają po 3-4 takie statki wycieczkowe wielkości Galerii Mokotów, z nich wypływa sznur młodych ważących po 150-250 kilo, okropnie zaniedbanych Amerykanów, kto oglądał francuski film rysunkowy „Trio z Belleville”, będzie wiedział, o czym mówię.

fot. Wycieczkowiec – taki malutki stateczek

W końcu pomoczyłem się w oceanie i basenie …mnóstwo życia podwodnego, (zrobiłem mały snurking).

Strony francuskiej z jej stolicą nie rozpoznałem. Jeszcze jedno co zauważyłem, strona holenderska jest przystępna cenowo w przeciwieństwie do francuskiej. Dominuje w sklepach amerykańskie żarcie, europejskie sery, bardzo dobra jest kawa kolumbijska. Oczywiście też chińszczyzna i wszystkie jej smaki, więc kuciaka w ciecie też można zjeść. Poza tym smaki podobne do europejskich, kiełbaski, kaszanki i owoce morza, dodają je do wszystkiego.

Tutaj rosną tylko banany i kokosy i jest rum, reszta jest sprowadzana. Bardzo droga woda pitna w butelkach. Flora i fauna…..?

fot. Karaiby – Antyle Holenderskie – najczęściej spotykanym ptakiem jest pelikan 😉

Palmy kokosowe, kaktusy, mnóstwo krzewów. Podstawowy ptak to pelikan…ciekawskie duże ptaki. W większości wód stojących, bajorach, żółwie. Mnóstwo jaszczurek. Duże kolorowe motyle. Już wiem, gdzie jest sea food market, ale przegapiłem – do następnej soboty.

Wszystkich gorąco pozdrawiam.

Pozdrowienia,

Łukasz Górzyński