Nieznajomy na plaży...

Nieznajomy na plaży...

Można powiedzieć, że są zdjęcia i zdjęcia. Jedne są perfekcyjne co do wykonania, idealne jeżeli chodzi o sztukę fotografii ze świetną kompozycją, bardzo dobrze przemyślane…

Ale są też zdjęcia takie, które mimo wielu niedoskonałości, mają w sobie to coś, co sprawia, że nie możemy o nich zapomnieć i mamy do nich wyjątkowy sentyment. Takie właśnie jest to zdjęcie.

Zdjęcie nieznajomego zrobione na plaży na jednej z Wysp Zielonego Przylądka w marcu 2008 roku, ma wiele niedoskonałości, które każdy znawca fotografii wymieni bez problemu w mgnieniu oka. Jednak to zdjęcie ma według nas “dokładnie taki przekaz”, jaki przyświetla nam pisząc tego bloga. Jest tak urlopowe, jak mało które – pokazując nam jak piękny, spokojny i pełen refleksji może być urlop, a jednocześnie łatwo można z niego odczytać uczucie, jakie wielu z nas towarzyszy na urlopach. Mimo swojego piękna, przypomina nam właśnie o tym dość mało przyjemnym uczuciu, kiedy często zdarza się, że podczas urlopu łapiemy chwilowy smutek na myśl, że ten wolny czas wkrótce się skończy…, a na kolejny urlop będziemy musieli chwilę poczekać

Tak właśnie wyglądał ów nieznajomy, który patrząc w dal, hen w głąb oceanu, wyglądał jakby całe to piękno chwili, chciał zachować na zawsze w swej pamięci, już w tym samym momencie tęskniąc za tą chwilą.

Piękne, ale i do bólu prawdziwe. Przynajmniej dla nas 😉