Czym robić zdjęcia na urlopie?

Czym robić zdjęcia na urlopie?

Rynek sprzętu fotograficznego, a tym samym tego co możemy ze sobą zabrać na wymarzony urlop, przeżywa od kilku lat prawdziwą rewolucję. Można powiedzieć, wręcz trzęsienie ziemi, które zmiata z powierzchni dotychczasowych liderów fotografii, jednocześnie na nowo definiując to czym tak naprawdę robi się zdjęcia. Mając na myśli fotografię, mówimy również o tym, gdzie i jak następnie przechowujemy zrobione zdjęcia, nie wspominając już o ewentualnym „ich wywoływaniu”.

Zacznijmy jednak od podstaw, które stoją za tymi zmianami.

Cyfryzacja – to kluczowe pojęcie, które jest sprawcą całego zamieszania. Obecnie praktycznie w ogóle nie rejestruje się zdjęć na kliszy filmowej, ale zapisuje w formie cyfrowej. Dla wielu miłośników fotografii, cyfrowa forma zdjęć „zabija ich duszę”…

To co jest ironią zmian, które dotykają szeroko rozumianą fotografię, to fakt, iż cyfryzację w tej dziedzinie zapoczątkowała firma Kodak, która niedawno ogłosiła bankructwo, ponieważ nie odnalazła się w świecie nowych technologii, który istotnie zmienił zasady gry, a który właśnie wywołał Kodak.

Wracając jednak do tematu – czym robić zdjęcia na urlopie?

Po części na to pytanie odpowiedzieli już sami klienci, sprawiając że rynek małych aparatów fotograficznych ma się coraz gorzej – skutecznie wypierany jest przez coraz lepsze aparaty, w które wyposażone są nasze smartphony. To właśnie te ostanie przejęły najważniejszą rolę fotografowania na wszelkiego rodzaju wyjazdach urlopowych. Można tutaj szczerze powiedzieć, że do podstawowej dokumentacji naszego wypoczynku aparat w telefonie w zupełności powinien wystarczyć. Wystarczy spojrzeć na dowolnym wyjeździe czym obecnie się fotografuje.

fot. robimy zdjęcia smartphonem

Robienie zdjęć smartphonem nie jest jednak idealne. Schody zaczynają się jednak kiedy chcemy zrobić zdjęcia w nieco słabszych warunkach oświetleniowych (duże zachmurzenie, późna pora, noc, pomieszczenia zamknięte ze słabym, sztucznym światłem) – tutaj nasz podręczny aparat nie poradzi sobie za dobrze. Zapewne w przyszłości będą jeszcze lepsze aparaty w naszych smartphonach (więcej megapikseli, stabilizacje obrazu, itp.), ale na dzień dzisiejszy to nie jest najlepsze narzędzie w trudniejszych warunkach. Powiedzmy sobie szczerze, w takich warunkach również zwykłe aparaty kompaktowe nie byłyby o wiele lepszym rozwiązaniem.

Lustrzanki

W przypadku robienia zdjęć w mniej sprzyjających okolicznościach, jedynym słusznym rozwiązaniem, które może zapewnić nam świetne zdjęcia pozostają (i zapewne długo jeszcze tak będzie) lustrzanki. Może i są mniej wygodne w użytkowaniu ze względu na swoje gabaryty, ale nie mają sobie równych w fotografii kiedy otoczenie ma ograniczone oświetlenie – dają nam również liczne opcje ustawień, korygowania parametrów zdjęć dostosowując je do zastanych warunków. Ponadto, ich wielkim atutem jest możliwość wymiany obiektywów pod kątem tego, co będziemy chcieli fotografować (rożne ogniskowe, szerokości konta „widzenia”, czy specjalistyczne – jak np. rybie oko).

Niestety istnieje jeszcze jeden istotny mankament lustrzanek i związanego z nimi osprzętu – są bardzo drogie.

fot. Zenith – lustrzanka na urlop

Do całości warto jeszcze dorzucić informację, że warto w przypadku posługiwania się lustrzanką mieć chociaż podstawowy zakres wiedzy co do jej możliwości – w innym przypadku często może to być jedynie drogi gadżet, który nie zagwarantuje oczekiwanej jakości zdjęć.

Na koniec jeżeli chodzi o kwestie przechowywania, to szczerze zachęcamy, aby oprócz wersji cyfrowych swoich zdjęć, poświęcić trochę miejsca na półce i posiadać albumy z wywołanymi fotkami. To nam zagwarantuje, że będziemy mieć pamiątkę za 5, 10, a nawet 50 lat, ponieważ mimo dobrej jakości nośników, zapis cyfrowy jest bardzo ulotny – czy to ze względu na możliwość uszkodzenia nośnika, ale i jego stabilność w perspektywie wielu lat. To co uważamy za totalne minimum, to kwestię posiadania co najmniej 1 kopii zapasowej naszych albumów przechowywanych na innym urządzeniu lub nośniku.

Przy okazji rozważań o fotografii warto zauważyć, że rozwój cyfryzacji przyczynił się do szaleństwa „bezmyślnego” pstrykania (mamy nadzieję, że nikogo nie obraziliśmy), gdzie robi się setki zdjęć, a na koniec stara wybrać te kilka najlepszych. Dawniej, kiedy były ograniczone ilości klatek na filmie, dużo bardziej przykładaliśmy się do tego jakie zdjęcie chcemy zrobić. Czy to było lepsze?

Odpowiedź pozostawiamy Wam.

Na koniec przyznamy się, że my najczęściej jednak robimy zdjęcia smartphonami… szybko, wygodnie, a jakość (najczęściej robimy zdjęcia w ciągu dnia) rewelacyjna. Ostatnie zdjęcia, które możecie zobaczyć (poza tym blogiem) na Instagramie na naszym profilu, są robione z użyciem Samsung Galaxy S6 oraz Samsung Galaxy S8. Może to trochę z niesamowitej właśnie wygody – w ułamku sekundy mamy telefon w ręce i już możemy robić zdjęcia, a ich jakość jest fantastyczna. A za lustrzanką, robieniem zdjęć bez pośpiechu… po prostu tęsknimy.