Jak nie dać się oszukać, okraść na urlopie

Jak nie dać się oszukać, okraść na urlopie

Urlop to czas kiedy pragniemy wypocząć, naładować baterie na cały rok, zapomnieć o troskach dnia codziennego. Wyjeżdżając za granicę, niezależnie od tego czy lecimy do popularnego kurortu turystycznego czy też do nieznanego, odległego kraju, jesteśmy otwarci, chętnie chcemy poznać nowe zwyczaje czy kulturę. Niestety zawsze tam, gdzie są turyści znajdą się osoby, które będą chciały nas oszukać czy też naciągnąć, a czasami – okraść.

Jak nie dać się nabrać i na co należy uważać podczas wakacyjnego wyjazdu? Dzięki naszym poradom będziecie wiedzieć, jak się ustrzec przed przykrymi sytuacjami.

Na początek mamy dla Was pewną historię…, która przytrafiła się tego lata naszym znajomym:

„Był piękny słoneczny dzień, właśnie rozpoczął się drugi tydzień wakacji na wyspie Korfu. Zmęczeni kursowaniem między basenem, plażą, restauracjami, postanowiliśmy się wybrać na wycieczkę po stolicy wyspy. To był pierwszy wyjazd z małym dzieckiem, tak odmienny od tych, które do tej pory znaliśmy. Córka już na tyle duża, że moglibyśmy swobodnie zwiedzać całą wyspę, ale nasz synek ma zaledwie 6 miesięcy i taka opcja nie wchodziła w grę. Mimo wszystko postanowiliśmy, że uda nam się pojechać do stolicy – tak samo nazywającej się jak sama wyspa, tj. Korfu.
Wypożyczyliśmy auto i zaraz po śniadaniu pojechaliśmy na zaplanowaną wycieczkę. Żar lał się z nieba, a zwiedzanie po części sprowadzało się do szukania cienia wśród budynków miasta. Mając za sobą już kilka godzin spacerów, zdjęć, obsługi dzieci, postanowiliśmy siąść w jednej z tawern (gdzie było dużo ludzi, widać powinni mieć dobre jedzenie). Wybór był słuszny, jedzenie było przepyszne. A otaczające widoki zachęcały do zrobienia kolejnych fotek. Kiedy w każdym smartfonie aparat daje nieograniczone możliwości fotografowania, kolejne fotki zaczęły sypać się jedna za drugą. Ponieważ miało być to tylko jedno, dwa zdjęcia – torebkę odłożona/ pozostawiono na chwilę bez opieki… Niestety więcej już jej nie widziano. Zaaferowani zdjęciami nie zauważyliśmy kiedy i przez kogo została skradziona.
A teraz sedno historii… może i strata nie byłaby taka dotkliwa, bo sama torebka miała już swój czas świetności dawno za sobą. Niestety, tuż przed lunchem w torebce wylądowały 2 telefony, gotówka i paszporty!
Dalsza część dnia upłynęła nam na kontaktach z lokalną policją, która nie chciała przyjąć zgłoszenia, bo do tego trzeba mieć dokument!!! (te nam skradziono). Finalnie jednak udało się uzyskać zaświadczenie z policji o całym zajściu, bo na to, że cokolwiek odzyskamy to nawet nie było co liczyć. Na szczęście ten dokument dał nam możliwość powrotu do Polski, co tak naprawdę nie było oczywiste do samego momentu kontroli dokumentów na lotnisku.
Po bardzo kosztownej lekcji zupełnie inaczej będziemy pilnowali swoich rzeczy, pieniędzy oraz dokumentów.”

fot. Korfu – wąskie uliczki

Ochrona karty kredytowej na urlopie

Na wakacjach często płacimy w różnych miejscach kartą, wypłacamy gotówkę z bankomatu. W pośpiechu nie zwracamy uwagi na otoczenie, a to może nas sporo kosztować. Nie traćmy karty z oczu, uważajmy, aby kelner czy sprzedawca nie zabrał naszej karty na zaplecze – jeśli pada taka propozycja stanowczo odmówmy. Gdy korzystamy z bankomatu to wybierajmy taki zlokalizowany w drogim hotelu albo w banku, przed wypłacenie obejrzymy bankomat czy wkoło nie zostały zamontowane jakieś dodatkowe kamerki (tuż nad klawiaturą, czasem można je łatwo zauważyć). Za każdym razem zasłaniajmy dłonią klawisze podczas wstukiwania numeru PIN. Możemy także przed wyjazdem wyrobić drugą, specjalną kartę z budżetem na wyjazd, co w razie ewentualnej kradzieży danych czy karty uchroni nas przed stratą całego majątku.

Dokumenty trzymajcie zawsze w bezpiecznym miejscu

Nigdy nie noście dokumentów w torebce, czy też łatwo widocznym miejscu (np. kieszonce koszuli, tylnej kieszeni spodni). Utrata dokumentów na urlopie może spowodować wiele trudności nie tylko na miejscu, ale także odnośnie powrotu do domu. Aby uniknąć nieprzyjemności z tym związanych, to warto zrobić np. ksero dokumentów i je nosić ze sobą, a same dokumenty trzymać w sejfie hotelowym (jak macie taką możliwość), czy też depozycie na recepcji.

Uważajcie na swoje pieniądze na urlopie

Najważniejsza zasada – nigdy nie pokazujcie jak dużo pieniędzy macie ze sobą. Starajcie się mieć pochowane pieniądze w różnych miejscach, to w portfelu, to w kieszeni spodni, kurtce, itp. Tak aby w przypadku kiedy mimo wszystko ktoś was okradnie, nie pozbawił Was całej gotówki. To samo tyczy się kart płatniczych/kredytowych.
Ponadto starajcie się w miarę możliwości korzystać z sejfów hotelowych (te coraz częściej są w cenie hotelu), a jak nie macie takiej możliwości to waszym sejfem może być np. walizka z kodem. Ktoś kto włamie się ewentualnie do waszego pokoju, raczej nie będzie miał czasu na walkę z zamkiem walizki, ani też nie będzie ryzykował wychodzenie z waszym bagażem.

Ważne też aby starać się przechowywać swoje pieniądze w mało oczywistych miejscach – np. w pustej paczce po gumach do żucia (opakowanie ze struną umożliwiająca zamknięcie), tak aby potencjalni złodzieje mieli trudność z ich znalezieniem.

Wyższe ceny dla turystów

W niektórych miejscowościach turystycznych (zwłaszcza w krajach Azji: Tajlandii, Indiach, Wietnamie, ale nie tylko) inne ceny obowiązują lokalną ludność, a inne – przyjezdnych. Może się zdarzyć, iż w sklepie produkty nie będą miały naklejonych cen, wtedy też ich wartość tak naprawdę zależy od dobrej woli sprzedawcy – i nie mówimy tutaj o powszechnym w krajach arabskich zwyczaju targowania się. Gdy sprzedawca zbyt długo się zastanawia nad odpowiedzią albo podaje kwotę, która wydaje nam się zbyt wysoka, możemy się nie zgodzić i odmówić zakupu.

Koniecznie sprawdźcie także otrzymaną resztę.

Warto uważać także w tych restauracjach, gdzie nie ma menu zawierającego cennik. Zanim zamówimy kawę, zapytajmy się, ile będzie ona kosztować, aby po otrzymaniu rachunku nie okazało się, że za kawę w przeciętnej restauracji zapłaciliśmy, jakbyśmy zamówili ją co najmniej w lokalu szczycącym się 3 gwiazdkami Michelin. Przykładowo w Rzymie spotykaliśmy się z sytuacją, gdzie w lokalnych kafejkach można było wypić dobrą kawę, do godziny 10-tej, kiedy to zazwyczaj sami Włosi pojawiali się na espresso w cenie poniżej 2 euro, a później już pojawiały się ceny co najmniej 2 razy wyższe.

fot. Dominikana – sprzedawca owoców na plaży

Uważajmy również na obnośnych sprzedawców np. noszących wodę czy owoce – zazwyczaj ich ceny są znacznie wyższe niż w lokalnym sklepiku, dlatego warto wcześniej (np. gdy wiemy, że następnego dnia wybieramy się na całodniową wycieczkę) zaopatrzyć się w napoje.

Nieuczciwi taksówkarze

W każdym kraju, także w Polsce, może się zdarzyć, iż trafimy na nieuczciwego taksówkarza, który będzie chciał na nas zarobić. Zawyżone ceny za kurs taksówką lub azjatyckim tuk-tukiem to chyba jedno z najczęstszych oszustw. Taksówkarze wykorzystują naszą niewiedzę – nie znamy cen ani okolicy, stąd spokojnie mogą sobie pozwolić na jazdę najdłuższą trasą do wybranego przez nas miejsca. Inna metoda to jazda bez włączonego licznika. Ponadto, niektórzy kierowcy mogą nalegać, iż poczekają na nas, aby odwieźć nas do hotelu po zwiedzaniu. Gdy się zgodzimy, może się okazać, iż zapłacimy także za ten czas oczekiwania.

Jak zatem ustrzec się przed wysokim rachunkiem za taxi? Przede wszystkim musimy dowiedzieć się, ile przeciętnie kosztuje kurs (np. za 1 km czy też na wybranej przez nas trasie). Jeśli podróżujemy w ramach wycieczki zorganizowanej z biurem podróży to zazwyczaj w pierwszych dniach po dotarciu na miejsce odbywa się spotkanie informacyjne z rezydentem, w trakcie którego możemy zapytać o ceny taksówek, zasady ich funkcjonowania – czy są zrzeszone w korporacje, itp. Podróżując na własną rękę musimy samodzielnie sprawdzić w internecie orientacyjne ceny. Jeśli to możliwe to postarajcie się skontrolować trasy i odległości, jakimi jedzie taksówkarz (np. używając Google Maps). Gdy w taksówce jest licznik to zwróćcie uwagę, czy przed rozpoczęciem podróży był wyzerowany. Dobrym rozwiązaniem jest także zapytanie taksówkarza przed wejściem do taksówki o szacunkową cenę kursu w dane miejsce. Jako alternatywę możecie rozważy podróż np. z Uberem – tutaj wszystko jest przejrzyste, wiadomo ile przejdziecie, kto Was wiezie i jaka będzie cena.

„Pomocni” tubylcy – fałszywi przyjaciele

Zjawisko to jest najczęściej spotykane w krajach arabskich, ale tak naprawdę wszędzie możemy spotkać takich naciągaczy. Spacerujecie po ogromnej medynie (targu), jesteście podekscytowani i nie zwracacie uwagi na drogę, co więcej – uliczki i stragany wyglądają bardzo podobnie, dlatego w pewnym momencie nie wiecie, gdzie jesteście i jak wyjść. Pytacie sprzedawców i wtedy pojawia się chętny, niby przypadkowy przechodzień, który chce wam pomóc. Zachowajcie czujność, bo ta dobra dusza może okazać się naciągaczem – zamiast wyprowadzić was z targu zaprowadzi was w jego głąb, np. do zaprzyjaźnionego sklepu, gdzie będziecie koniecznie musieli zobaczyć (i najlepiej kupić) ręcznie robione dywany, torby z wielbłąda czy inne rzeczy. Gdy nie będziecie przejawiać zainteresowania może zrobić się dość nieprzyjemnie. Stanowczo przestrzegamy przed wchodzeniem z takimi „przyjaciółmi” do nieznanych, podejrzanie wyglądających miejsc (np. strychy czy piwnice). Spacer z „przewodnikiem” w najgorszym razie może zakończyć się nie tylko złymi wspomnieniami, ale stratą pieniędzy, telefonu czy aparatu fotograficznego.

fot. Sklepik -Wyspa Sal – Wyspy Zielonego Przylądka

Sami doświadczyliśmy podobnych okoliczności, kiedy wybraliśmy się na spacer po stolicy wyspy Sal (Wyspy Zielonego Przylądka). Szukając poczty, w nachalny sposób dołączył do nas „pomocny przewodnik”, który mimo wielokrotnych sugestii, że nie jesteśmy zainteresowani pomocą, doprowadził nas do samej poczty. Tam czekał, a w drodze powrotnej mocno namawiał do wejścia w jeden z pasaży blaszanych sklepików, zachęcają „Come to see my shop, just see, not buy” (Chodźcie zobaczyć mój sklep, tylko zobaczyć, nie kupować). Już sam pasaż wyglądał mało bezpiecznie, więc szybko się wówczas oddaliliśmy z tego miejsca, słysząc za plecami niezbyt wybredne słownictwo (w końcu człowiek ten poświęcił trochę czasu aby nas oprowadzić, a nic nie zyskał).

Fałszywi sprzedawcy biletów

Podróżujecie samodzielnie koleją lub autobusem? Uważajcie na fałszywych sprzedawców, bowiem ten proceder kwitnie od lat w wielu krajach, zwłaszcza w Indiach. Gdy na dworcu podejdzie do was osoba oferująca bilety (pozornie w atrakcyjnej cenie) to nie dajcie się nabrać. Fałszywy kasjer w najlepszym razie sprzeda wam bilety dwa razy droższe niż normalnie, a w najgorszym słono zapłacicie za nic niewarte karteczki z podrobioną pieczątką. Podobne sytuacje mogą mieć miejsce przy znanych zabytkach.

Szczególnie pilnować się w miejscach bardzo zatłoczonych

Idealnymi miejscami gdzie możemy stracić tak dokumenty, jak i pieniądze są wszelkie mocno zatłoczone miejsca – np. dworce, targowiska. Warto pilnować się przy wsiadaniu/wysiadaniu ze środków komunikacji, chodząc po centrach handlowych. W czasie podróży, zakupów jesteśmy zajęci innymi myślami i często nasza czujność spada, co chętnie wykorzystują niestety złodzieje.

Przedstawione przez nas sposoby to tylko cześć przykładów jak można unikać mało przyjemnych okoliczności. Najważniejsze to aby nawet na urlopie mieć oczy i uszy szeroko otwarte, aby zagwarantować sobie i swoim najbliższym bezpieczne podróżowanie.