Matera - jak dojechać i co zobaczyć?

Matera - jak dojechać i co zobaczyć?

Matera to jedno z najstarszych miast na świecie, z wyjątkową częścią Sassi, w której znajdują się domy praktycznie w całości wykute w skale. Słowa nie są w stanie oddać tego, jak piękne, a zarazem przejmujące jest to miejsce – warto zagłębić się nieco w jego historię, aby jeszcze bardziej „czuć” klimat chodząc po skalnych alejkach, zawieszonych nad urwiskiem, w którego zboczu znaczna część tych domów została wykuta.

Szczerze mówiąc nic tak nie wywołało na nas takiego wrażenia do tej pory, jak właśnie Matera.

Matera – widok znad kościoła

Bez znajomości historii Matery – nie będzie to „prawdziwe” zwiedzanie

W Materze do połowy XX wieku byli mieszkańcy, którzy żyli w skrajnie mało higienicznych warunkach, a choroby szerzyły się strasznie. Wystarczy dodać, że śmiertelność wśród małych dzieci w tym czasie sięgała nawet 50%, a nazywanie tego miejsca slamsami Europy było powszechne. W domach nie było prądu, kanalizacji, dostępu do bieżącej wody (tą pozyskiwano często nawet z systemy zbierania deszczówki.

Wyobraźcie sobie, że w skalnych domach, w jednej izbie mieszkali dorośli, dzieci wraz z koniem, kurami, a w drugim często pomniejsze zwierzęta.

Matera – wnętrze typowego domu

W galerii przedstawiamy więcej zdjęć z wnętrza domy wykutego w skale:

Matera – kuchnia w kamiennym domu
Matera – główna izba w kamiennym domu
Matera – toaletka w typowym kamiennym domu
Matera – koń – wspólokator w głównej izbie
Matera – koń – wspólokator w głównej izbie
Matera – izba z narzędziami

Prawdziwy impuls do refleksji nad sytuacją mieszkańców dała dopiero książka Carla Levi’ego „Chrystus zatrzymał się w Eboli” , która wywołała ogromne poruszenie i zwróciła uwagę na istniejący problem, o którym Włosi nie wiedzieli, albo woleli nie wiedzieć…
Na podstawie książki powstał także film w reżyserii Francesco Rosi’ego o takim samym tytule. Film jeszcze bardziej spotęgował dyskusje i podziały na bogatą Północ, która koniecznie chciała się odciąć od biednego i zacofanego Południa.

Zachęcamy Was do przeczytania tego fragmentu wspomnianej książki, który to fragment nami wstrząsnął, a jednocześnie dał nam inne spojrzenie na Materę podczas zbliżającego się zwiedzania:

„Drzwi były z powodu gorąca pootwierane. Przechodząc zaglądałam do wnętrz, które nie miały żadnych okien tylko drzwi dostarczające powietrza i światła. Czasem nie było nawet drzwi. Wchodziło się z góry po schodkach i zasuwało otwór. W owych ciemnych dziurach o ścianach z ziemi, widziałam łóżka, nędzne graty i łachmany. Na podłodze leżały psy, barany, kozy i świnie. Każda rodzina ma do rozporządzania jedną taką jamę i sypiają tu wszyscy razem: mężczyźni, kobiety, dzieci i zwierzęta. W ten sposób żyje dwadzieścia tysięcy ludzi. Dzieci bez liku. W upale, w chmarach much, w kurzu jest ich pełno wszędzie, zupełnie nagich albo okrytych jakimś łachmanem. Nie widziałam nigdy takiego obrazu nędzy, a przecież jestem przyzwyczajona już, z racji mego zawodu, mieć do czynienia co dnia z dziesiątkami dzieci biednych, chorych i źle utrzymanych. O tak rozpaczliwym widowisku nie miałam jednak pojęcia. Patrzyłam na dzieci siedzące przy drzwiach w gnoju, w słońcu, z oczyma na pół przymkniętymi, o powiekach czerwonych i nabrzmiałych. Muchy wciskały się do chorych oczu, a dzieci nie czuły, że im muchy włażą do oczodołów. To była jaglica. Wiedziałam, że tu panuje, ale widok choroby w tak strasznym brudzie i w tej nędzy był przejmujący. Spotkałam też inne dzieci z twarzami pomarszczonymi jak u ludzi starych i wysuszonych z głodu, o włosach pełnych wszy i nieczystości. Większość z nich miała brzuchy wzdęte, olbrzymie, a twarze żółte i cierpiące wskutek malarii. Kobiety widząc, że zaglądam przez drzwi, zapraszały mnie do wejścia. Widziałam wiec w tych jaskiniach ciemnych i cuchnących, leżące na ziemi dzieci, przykryte jakimiś łachmanami i dzwoniące zębami w ataku febry. Inne znów wyniszczała do ostateczności czerwonka. Niektóre twarzyczki z wosku dawały do myślenia, że tu panuje coś gorszego od malarii, może gorączka tropikalna, może Kala Azar, czarna febra. Matki także wynędzniałe, trzymające przy zwiędłej piersi źle odżywione niemowlęta, witały mnie uprzejmie, lecz ponuro. W tym prażącym słońcu miałam chwilami wrażenie, że znalazłam się w środku miasta dotkniętego zarazą. Schodziłam coraz głębiej w kierunku kościoła, a w oddaleniu kilku kroków towarzyszyła mi chmara dzieci. Krzyczały coś w swym żargonie, czego nie mogłam zrozumieć, i szłam dalej, one zaś nie ustawały w swoich wołaniach. „

Niechlubna historia Włoch, której żywym dowodem jest Matera – w 1993 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO

Matera – część starych skalnych domów

W latach 50-tych miała miejsce powszechna akcja przesiedlania mieszkańców Matery, do specjalnie w tym celu wybudowanych domów. Akcja ta miała na celu poprawę warunków życia i szybkie „pozbycie się” problemu, który tak mocno obnażyła wspomniana książka.

Niestety akcja nie była do końca przemyślana, nie postarano się o to, aby dotąd żyjący razem (często wiele rodzin miało jeden wspólny dziedziniec, studnie, piec do wypieku chleba) byli przesiedlani do tych samych miejsc, tak aby móc dalej utrzymywać swoje relacje, przyjaźnie. Z tego głównie powodu jeszcze przez długi czas wiele osób wracało do swoich dawnych domów. Kończyło się to ponowną eksmisją, a często również zamurowywaniem drzwi i okien. Co można wciąż zobaczyć.

Matera – zabarykadowane wejścia

Na wiele lat Sassi opustoszało, a dziedzictwo historyczne Włoch (o którym może i wielu chciało szybko zapomnieć) popadało w coraz to większą ruinę.

Matera – brzeg i droga

Włosi żyją z turystyki, nie mogą sobie pozwolić, aby takie perełki, które mogą przyciągać miliony turystów, zostało zapomniane, niszczało. Dlatego też, w 1993 roku sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu. Od tegoż właśnie roku wręcz, poprzez liczne zachęty, określone przepisami specjalnego prawa (w tym 99 letnią, bezpłatną dzierżawę), nakłania się do zasiedlania Sassi i jej odrestaurowywania. Można otrzymać nawet ponad połowę zwrotu kosztów poniesionych na przywrócenie do świetności danego domu. Wszystko po to, aby Matera stała się jeszcze bardziej atrakcyjna dla turystów, stając się bardziej wizytówką.

Matera – kościół katolicki Chiesa di San Pietro Caveoso

Dzisiejsza Matera wydaje się już dawno zapomnieć o tej ponurej historii. Jest piękna, w wielu miejscach powstają klimatyczne restauracje, kawiarnie, a spacer po zabytkowej części zapiera dech w piersiach.

Musimy się Wam przyznać, iż jadąc do Matery nie spodziewaliśmy się tak zaskakujących doznań. Poznana dopiero co, w trakcie podróży pociągiem, historia tego miejsca nie wróżyła jakiś szczególnych przeżyć. Ot miejsce z przejmującą przeszłością.

Matera – jak dojechać?

Najlepiej polecieć do Bari np. liniami lotniczymi Wizzair z Pyrzowic (nas bilety w obie strony, z dodatkowym 1 bagażem, kosztowały 330 PLN od osoby, w obie strony). Bari stanowi idealną lokalizację do odkrywania południa Włoch i z tego miasta właśnie najwygodniej możecie się dostać do Matery.
Aby nie było za prosto, z miasta kursuje aż 4 różnych przewoźników kolejowych. Na szczęście wszystkie dworce znajdują się praktycznie w jednymi miejscu – przy Piazza Aldo Moro.

Matera – Bari – Matera – pociąg

Planując podróż do Matery musicie znaleźć dworzec linii kolejowych Ferrovie Appulo-Lucane.
Tymi liniami podróż zajmie niespełna 2 godziny. Musicie wysiąść na stacji Matera Centrale i po wyjściu udać się w kierunku Sassi di Matera.

Matera – stacja główna Matera Centrale

 

Matera – mapa – dworzec kolejowy (czerowny punkt) i na prawo Sassi di Matera

Do Matery można również dojechać autem autostradą A14 Bologna – Taranto, a potem skręcić w SS99.
Jak już zapewne czytaliście w poście o naszym pobycie w Bari, zdecydowanie odradzamy pożyczanie samochodu we Włoszech i podróżowaniem tym środkiem lokomocji. Dlaczego? – w wolnej chwili poczytajcie nasz post: Bari na południu Włoch – idealne miejsce na kilkudniowy urlop 

Matera – co warto zobaczyć?

Po przyjeździe na miejsce udaliśmy się w kierunku najważniejszego punktu naszej wycieczki – historycznej część miasta – Sassi. Jest ona podzielona na dwie części (wynika z etapów powstawania) – Sassi Caveoso, którego początki sięgają paleolitu i drugiej, nieco „młodszej” – Sassi Barisano.

Po drodze jednak w planie mieliśmy zobaczenie zamku, górującego blisko tej części miasta – Castello Tramontano. I tu nastąpiło coś, co ciężko jest wytłumaczyć. Ze wzgórza, na którym znajduje się zamek, ujrzeliśmy w oddali wąwóz rzeki Gravina, a wzdłuż niego majaczące otwory w skale i ogromne, przejmujące swą surowością skalne miasto. Widok był tak urzekający, a jednocześnie tak szybko przywołujący historię ludzi mieszkających w skałach, że mieliśmy ciarki…

Matera – widok spod zamku

Zamek przestał być już interesujący, a my natychmiast chcieliśmy się znaleźć w tym magicznym miejscu, które ledwo widziane, tak nas zahipnotyzowało. Do tej pory na samo wspomnienie tego widoku, przypominają się nam te emocje. Musicie nam uwierzyć na słowo, ponieważ zdjęcie w ogóle nie oddaje tego widoku… niestety.

Dość szybko dotarliśmy do Sassi di Matera – gdzie naszym oczom ukazały się niezliczone wykute w skałach domy, kościoły i wszechogarniające skały lub „kamienne budynki”.

Matera – panorama kamiennego miasta

Części z nich połączona jest nawet tunelami. Dachy jednych, stanowią jednocześnie podłogę innych. Skalne domy, jeżeli tak można je nazwać, powstawały jedne na drugich. Wszystko to, w połączeniu z plątaniną kamiennych schodów i ścieżek (praktycznie nie ma tutaj dróg i większość Sassi zwiedza się chodząc właśnie po schodkach) daje niezły labirynt.

Co warto zobaczyć? Z pewnością zachęcamy Was do odwiedzenia „pokazowego” domu, który uzmysławia jak wyglądało życie, o którym rozpisywał się Levi w swojej książce. Można takie wnętrza oglądać w Matera Sasso Caveoso (zdjęcia na początku postu popochodzą właśnie z tej ekspozycji).

Koniecznie przejdźcie do Chiesa di Santa Maria di Idris, który wygląda jak skalna świątynia.

Matera – kościół w skale Chiesa di Santa Maria di Idris

A najbardziej zachęcamy Was do przejścia przez Sassi wszerz i wzdłuż, tak aby odkryć to miejsce na swój własny sposób.

Matera – kamienne alejki

Kiedy najlepiej jechać do Matery?

My byliśmy w październiku i z perspektywy tego wyjazdu zdecydowanie zachęcamy Was do zwiedzania Matery wiosną lub jesienią, a odradzamy w lecie, a już na pewno nie w wakacje, kiedy oprócz trudnych do zniesienia upałów, będą tłumy turystów. A upał w tym skalnym mieście musi być nie do zniesienia.

Wybierając mniej oblegany termin letni – głównie ze względu na wakacje – macie szansę na wolne miejsca na do robienia zdjęć bez tłumów i wolne miejsca na tarasach kawiarni z takimi widokami…

Widok z kawiarenki na Materę

Gdzie zjeść w Materze?

Szczerze mówiąc w celu wybrania miejsca na obiad, przeszukaliśmy kilka wpisów na ten temat i trip advisora. Finalnie trafiliśmy do Il Terrazzino sui Sassi.

Matera – Il Terrazziono – rachunek za zwykły obiad

Klimatyczne miejsce, z dobrym jedzeniem, choć nieco drogo – my zapłaciliśmy niecałe 40 euro za mały obiad.

Matera – u wejścia do Il Terrazzino

Ale co najważniejsze, bardzo dobry! Do tego mieliśmy stolik na tarasie z pięknym widokiem na Materę. Polecamy, świetne miejsce!

Czy warto jechać do Matery?

W sumie to pytanie retoryczne. Przekornie odpowiemy, nie warto nie jechać. To miejsce jest magiczne, przesiąknięte historią kamień po kamieniu. A wspomnienia zostają na całe życie.
Bez wątpienia koniecznie trzeba Materę zobaczyć na własne oczy, poczuć to zimno skał, oddać się refleksji nad jej historią.

Matera jest tak wyjątkowa, tak inna, że bez większych zabiegów scenografów stała się łatwo scenerią filmu “Pasja” w reżyserii Mela Gibsona – „grając” Jerozolimę.

Matera – widok z tarasu kawiarni

Matera – zdjęcia z naszego wyjazdu, które mamy nadzieję jeszcze bardziej Was zachęcą do poświęcenia kilku dni urlopu na wyjazd na południe Włoch do tego szczególnego miejsca.

Matera – wnętrze restauracji Il Terrazzino
Matera – wybrukowane alejki
Matera – zamieszkałe budynkiMatera – zamieszkałe budynki
Matera – zamieszkane domostwo
Kamienna makieta Matery
Matera – Bed & Breakfast
Matera – brzeg i droga
Matera – centrum nowszej części
Matera – dolina rzeki Gravina
Matera – domy w skale
Matera – dziedziniec
Matera – kamienne alejki
Matera – kaplica wykuta w skale
Matera – piętrowe skalne zabudowania
Matera – prywatna posesja
Matera – rower
Matera – schody, schody, schody
Matera – skalne domy
Matera – widok na część miasta
Matera – widok od strony rzeki
Matera – widok z tarasu kawiarni
Matera – u wejścia do Il Terrazzino
Widok z kawiarenki na Materę
Matera – kamienne alejki
Matera – kościół w skale Chiesa di Santa Maria di Idris
Matera – kościół katolicki Chiesa di San Pietro Caveoso
Matera – brzeg i droga
Matera – widok znad kościoła
Matera – część starych skalnych domów
Matera – zabarykadowane wejścia
Matera – toaletka w typowym kamiennym domu
Matera – kuchnia w kamiennym domu
Matera – koń – wspólokator w głównej izbie
Matera – koń – wspólokator w głównej izbie
Matera – izba z narzędziami
Matera – wnętrze typowego domu
Matera – główna izba w kamiennym domu

Zapomnielibyśmy – planując zwiedzanie Matery koniecznie przeznaczcie na to minimum dzień, a dodatkowo dobrze jest mieć wygodne, w miarę stabilne obuwie – tak dla własnego bezpieczeństwa podczas chodzenia po licznych skalnych schodach i brukowanych alejkach.

My byliśmy zachwyceni, czego i Wam życzymy!